Śniadanie dla Kobiet 2010

Samodzielna… do czasu?

Zdarzają się takie momenty w życiu kobiety, kiedy potrzebuje na chwilę przystanąć i zastanowić się nad sensem swojej egzystencji. W określonym czasie i przestrzeni pochylić się nad tym, co za nią i spojrzeć również w nieznaną i nieco przerażającą przyszłość. Prawie 700 uczestniczek miało okazję wziąć udział w kolejnej edycji Śniadania dla Kobiet.

Każda z nas przybyła z jakąś potrzebą serca i z pewnością pojawiła się nieprzypadkowo w sali restauracyjnej czy następnie w sali wykładowej, w wyjątkowo gorące i duszne lipcowe przedpołudnie. O tym, że samodzielność i niezależność – stanowiące życiowy cel wielu współczesnych kobiet – jest poczuciem względnym i tymczasowym, przekonywały świadectwa kobiet, które podzieliły się swoimi przemyśleniami na ten temat. Mówiły o naturalnym oczekiwaniu każdej kobiety na miłość w bardzo ludzkim wymiarze. Bóg jednak nieraz konfrontuje nasze plany i marzenia z rzeczywistością, na którą nie jesteśmy przygotowani. Akceptując Boży plan, poddając się Jego woli, zyskujemy Jego miłość – prawdziwą i autentyczną, która zapełnia całkowicie pustkę w sercu i powoduje, że znika ból i smutek.

O tym właśnie mówiła zarówno Lidia Kłoda (nauczycielka i dyrektor szkoły z Bielska Białej), jak również Patricia Frey (wolontariuszka ze Stanów Zjednoczonych, z powodu długoletniej choroby poruszająca się na wózku inwalidzkim, żona i matka). Z ich doświadczeń i przeżyć, którymi się podzieliły, każda z uczestniczek mogła zyskać mądre wskazówki, jak być spełnioną, niezależną, a jednocześnie pokładającą ufność w Bogu kobietą. Natomiast muzyczne wyznanie wiary, tak bardzo wyraźnie korespondujące ze świadectwem Lidii i Patricii, niech stanowią słowa jednej z piosenek w wykonaniu zespołu „Cześć” z Wisły Malinki (strona zespołu): „Ty jesteś skałą zbawienia mego i siłą w życiu mym, Tyś mą nadzieją i mym natchnieniem, do Ciebie wołać chcę”

Gość Śniadania – Ilona Hajewska (prawnik, mediator rodzinny, żona i matka) mówiła o daremności ludzkich zabiegów skonfrontowanych ze skutecznym Bożym działaniem. Wykładowczyni, przywołując starotestamentową historię Noemi i jej synowej Rut uczyła nas, kobiety, tak podatne na zranienia i skłonne do niezadowolenia z siebie i swojego życia, o tym, że Bóg jest większy niż nasze problemy. Dopiero poczucie bezsilności i utrata kontroli nad sytuacją sprawia, że uzmysławiamy sobie własną niezdolność do całkowitej samodzielności i niezależności. Wtedy Bóg przypomina ze szczególną siłą, iż „beze mnie nic uczynić nie możecie”. Tylko ludzka pycha i brak pokory jest w stanie przekonać, że z każdym problemem można sobie poradzić. Dlatego warto było zabrać ze spotkania przekonanie, iż „nawet, jeśli myślisz, że wszystko zależy od ciebie, to i tak wszystko zależy od Boga”… Jaka ulga…

M. Brózda